W całym kraju 11 listopada obchodzony jest, jako Święto Niepodległości. Kojarzy się z uroczystymi przemarszami wojsk, złożeniem kwiatów przy Grobie Nieznanego Żołnierza, patriotycznymi hasłami… Jest jednak jedno miejsce na mapie Polski, w którym jego obchody wykraczają poza narodowe tradycje. I tam liczą się rogale świętomarcińskie.

Ulica, która obchodzi imieniny – Święty Marcin w Poznaniu.
Na kilka godzin odżywa święty Marcin, który na białym koniu przemierza miasto, by zdobyć klucze do jego bram, mieszkańców zaś ogarnia szał pochłaniania jak największych ilości nigdzie indziej niespotykanych rogali…

Rogale świętomarcińskie. Autor Rzuwig, licencja CCBY 3.0
Rogale świętomarcińskie. Autor Rzuwig, licencja CCBY 3.0

ŚWIĘTY MARCIN DAWNIEJ

Miejscem tym jest oczywiście Poznań. Jedenastego stego listopada imieniny obchodzi jedna z głównych ulic, której patronem jest właśnie święty Marcin. Historia założenia w jej okolicach osady sięga XII wieku. Swą nazwę ulica zawdzięcza kościołowi pod wezwaniem Świętego Marcina, wokół którego zaczęło skupiać się życie mieszkańców. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1252 roku. Bardzo szybko też stała się jedną z głównych arterii miasta.

ŚWIĘTY MARCIN DZIŚ

Jaka jest ulica Święty Marcin obecnie? Na pewno utraciła ona nieco na wartości, ruch pieszy przesunął się bardziej w stronę ulicy Półwiejskiej, potocznie nazywanej Deptakiem, oraz znajdującej się przy nim galerii handlowej Stary Browar. Nadal jednak dziennie przemierzają ją tysiące turystów i Poznaniaków. Spacerując tędy warto wznieść wzrok nieco ku niebu, by zobaczyć zabytkowe kamienice, zachwycające odrestaurowanymi elewacjami, a także górujące nad Starym Miastem budynki „Alfy” – dawnego kompleksu domów towarowych, przekształconych dziś na obiekty biurowe i punkty handlowe. Przy ulicy Święty Marcin znajdują się też takie zabytki, jak Zamek Cesarski, Aula Uniwersytecka, budynki Akademii Muzycznej i Drukarni Świętego Wojciecha. Działa tu wiele sklepów, klubów, lokali gastronomicznych, a ostatnio… banków. Nie zmienia to jednak zwyczajów i tradycji lokalnej.

IMIENINY ULICY

Co roku, 11 listopada ulica Święty Marcin odżywa, nabiera dawnego blasku, energii, kolorów. Tego dnia zamknięta jest dla ruchu samochodowego, a Poznaniacy tłumnie przybywają na odbywający się tu festyn pod nazwą „Imieniny Ulicy”. Centralnym punktem wielkiego świętowania jest Zamek Cesarski, pod którym dzieje się najwięcej. Imprezę rozpoczyna odpustowa suma, odprawiana w kościele św. Marcina. Tuż po niej, z tego właśnie miejsca wyrusza barwny korowód z postacią Patrona, ubranego w strój rzymskiego legionisty, na czele. Na koniu przemierza on całą ulicę Święty Marcin, gdzie na placu pod Zamkiem otrzymuje od prezydenta miasta klucze do jego bram. Ten symboliczny moment rozpoczyna prawdziwe świętowanie i zabawę, której towarzyszą liczne wystawy, występy, spektakle teatralne oraz koncerty odbywające się do późnych godzin wieczornych. Tradycyjnie kończy je pokaz sztucznych ogni. Wzdłuż ulicy rozstawione są stragany, na których znaleźć można przysłowiowe „mydło i powidło”, choć królują oczywiście świętomarcińskie rogale.

Poznań
Poznań

NARODZINY LOKALNEJ TRADYCJI

Dzisiejszy zwyczaj, wskrzeszony w 1994 roku, jest tak naprawdę tylko powrotem do średniowiecznej tradycji. 11 listopada obchodzono wtedy hucznie odpust w kościele pod wezwaniem św. Marcina. Tu ponoć powstała tradycja jedzenia specjalnych, świętomarcińskich rogali. Podania z tamtych czasów wspominają o poznańskim piekarzu, który upiekł je w odpowiedzi na apel proboszcza parafii o dary dla ubogich. Pojawił się pod kościołem z trzema blachami, a wkrótce dołączyli do niego i inni. Tradycja przetrwała do dziś, choć wielu zastanawia się na czym polega ich niespotykana popularność?

FENOMEN NIEZWYKŁEGO WYPIEKU

Rogale świętomarcińskie cieszą się sporą popularnością wśród poznaniaków, a także ludzi z całej Polski, którzy przebywają nierzadko setki kilometrów tylko po to, by skosztować ich „u źródła”, tym bardziej, że są one wyrobem opatentowanym i uznanym za regionalny. Powstają z ciasta drożdżowego, które wypełnia się migdałowo-makowym nadzieniem, z dodatkiem bakalii i innych tajemniczych składników. W Poznaniu, co roku organizowane są różne konkursy i rankingi najlepszych cukierni, właśnie pod kątem wypiekanego tam przysmaku. Towarzyszą im surowe oceny, a mieszkańcy miasta nierzadko już kilka dni przed świętem rozpoczynają swój maraton po cukierniach, w poszukiwaniu najlepszych rogali – o dużej ilości nadzienia i niepowtarzalnym smaku. Tym bardziej, że z cukiernianych półek już na kilka dni przed świętem znikają wszelkie inne wyroby, drożdżówki czy pączki, a spragnieni słodyczy klienci są właściwie skazani na ten właśnie wypiek.

W całym kraju panuje opinia, że Poznaniacy są oszczędni, jednak w obliczu „rogalowej tradycji” cecha ta schodzi gdzieś na drugi plan. Za 1 kg wypieku zapłacić trzeba od 18 nawet do 40 zł, przy czym szukając tych prawdziwych, tradycyjnych rogali, które zdobyły certyfikat Cechu Cukierników i Piekarzy należy nastawić się raczej na górną granicę cenową. Oznacza to, że średnio za jednego rogala zapłacić trzeba od 4 do 7 złotych. Popularności rogalom świętomarcińskim z pewnością dodaje fakt, że są one towarem niemalże luksusowym – ich wyjątkowym i niepowtarzalnym smakiem cieszyć się można wyłącznie raz w roku. Warto odwiedzić Poznań, choćby tylko po to, by ich skosztować i wziąć udział w jednej z lokalnych tradycji, która na stałe wrosła w miejski kalendarz wydarzeń.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

88 − = 85